Architekt wyjaśnił, dlaczego między toaletą a kuchnią potrzebne było okno: było to kluczem do przetrwania
Okno pomiędzy toaletą a kuchnią to najbardziej tajemnicza część starej architektury. Mieszkańcy budynków Chruszczowa i DOS-u wciąż nie wiedzą, kto i dlaczego musiał to zrobić. Ale eksperci mają bardzo proste wyjaśnienie.
Po co okno między łazienką a kuchnią – wersje ludowe
Próbując jakoś wytłumaczyć sobie obecność takiego okna w mieszkaniu, ludzie wymyślali różne wersje. Oto najpopularniejsze:
Wybuch gazu
Obecność okna między kuchnią a łazienką lub połączoną łazienką wyjaśnia się na różne sposoby. Większość obywateli jest skłonna rozważyć prawdziwą wersję związaną z eksplozją gazu - mówią, że fala uderzeniowa wytrąci ramę, a ściana pozostanie nienaruszona i nieuszkodzona. Ale gdyby taki trik rzeczywiście mógł uratować dom przed zniszczeniem, to okno to nadal pozostawałoby częścią projektów architektonicznych. Widzimy obraz odwrotny – nie znajdziemy go w żadnym z nowych budynków. Co więcej, takie otwory okienne zaczęto wykonywać już w czasach cara Mikołaja II, choć powszechne zgazowanie wielokondygnacyjnych budynków mieszkalnych rozpoczęło się dopiero w latach 60. ubiegłego wieku.
Awaryjny dostęp do lokalu
Inna popularna wersja jest taka, że jeśli ktoś będąc w łazience lub toalecie nagle poczuje się źle, można wejść przez okno do zamkniętego pokoju i mu pomóc. Jednak tutaj jest jeszcze więcej niespójności:
- Po pierwsze, okno jest zbyt wysoko, aby wygodnie było wejść do łazienki.Jeśli nadal możesz postawić drabinę od strony kuchni lub przesunąć stół do ściany, to w łazience będziesz musiał po prostu zeskoczyć na dół, narażając siebie lub kogoś, kto jest już w łazience, na obrażenia.
- Po drugie, nie otwiera się, co oznacza, że będziesz musiał poświęcić dodatkowy czas na usunięcie ramy. Ponadto nie każdy ma wystarczające umiejętności i siłę fizyczną, aby wykonać taką sztuczkę. Rozbicie szyby też nie wchodzi w grę, gdyż odłamki rozlecą się i mogą zranić zarówno osobę przebywającą w łazience, jak i osobę próbującą się tam dostać. Dużo łatwiej jest zamontować na drzwiach zamek, który w razie potrzeby można otworzyć od zewnątrz.
Odpowiedź eksperta
Jak mówią architekci, są dwa powody pojawienia się okna w ścianie pomiędzy łazienką a kuchnią. Co więcej, nie są one ze sobą w żaden sposób powiązane i są znacząco „oddzielone” w czasie.
Uprość swoje życie
Budynki wielokondygnacyjne nie zawsze były wyposażone w te udogodnienia, które uważamy za oczywiste. Nie było bieżącej wody - trzeba było iść do studni lub pompować wodę, nie było toalety - część wspólna znajdowała się gdzieś na podwórzu, nie było gazu - jedzenie gotowano na piecu primus. A prądu jeszcze nie było. Aby jakoś oświetlić ciemny pokój, trzeba było zapalić świecę lub lampę naftową.
Jednocześnie jedynym ciemnym pomieszczeniem w mieszkaniu, do którego nie docierało światło słoneczne, była łazienka – do umycia się zmuszano ludzi nawet w ciągu dnia do używania świec lub pieców naftowych. Ale tutaj pojawił się kolejny problem - brak normalnej wentylacji. Łazienka szybko wypełniła się sadzą i dymem, co mogło powodować problemy z oddychaniem i pracą układu krążenia.
Wielu zgonów można było uniknąć, zapewniając naturalne światło w łazience. W tym celu w czasach carskich zaprojektowano niewielkie okienko w ścianach pomiędzy łazienką a kuchnią. Przenikało przez nią niewiele światła słonecznego, ale było go wystarczająco dużo, aby człowiek mógł poruszać się po otaczającej go przestrzeni.
Walka z gruźlicą
W połowie ubiegłego stulecia problem z oświetleniem nadal występował – częste były przerwy w dostawie prądu. Ponadto po wojnie rozpoczęła się epidemia gruźlicy, a rząd podjął wszelkie możliwe działania, aby ją powstrzymać. Dlatego też pojawiły się przepisy budowlane wymagające obecności okien w łazienkach lub łazienkach łączonych – w ten sposób światło słoneczne mogłoby przedostać się do pomieszczeń o dużej wilgotności i niskiej temperaturze, dezynfekując w ten sposób powietrze i zabijając prątek Kocha (prątek wywołujący gruźlicę).
Nawet jeśli coś z przeszłości wydaje Ci się głupie, śmieszne i bezużyteczne, bądź pewien, że będzie miało historię, która całkowicie zmieni Twoje podejście do tego tematu. To samo stało się z oknem pomiędzy toaletą a kuchnią – kiedyś to proste rozwiązanie architektoniczne pomogło uratować życie milionom ludzi.
Zgadzam się, dla dodatkowego oświetlenia i oszczędności energii: nie ma potrzeby włączania światła w ciągu dnia. Bardzo wygodne w miastach prowincjonalnych, gdzie przerwy w dostawie prądu nie są rzadkością.
Pierwszy raz słyszę o pierwszych wersjach. Ale nie musisz nawet myśleć o oświetleniu. Gruźlica to także nowość dla mnie!☺
Jeśli chodzi o gruźlicę, jest to bardzo wątpliwe. Po pierwsze, nie tylko światło słoneczne ma działanie dezynfekujące, ale jego składnik UV, którego nie ma w głębi kuchni, szczególnie jeśli nie jest to światło bezpośrednie (a w 99,9999% przypadków nie jest ono bezpośrednie). . Ostatnim gwoździem do trumny tej wersji jest to, że promieniowanie UV nie przenika przez szkło. W ogóle, aby założyć, że to, co przez to okno dotrze do łazienki, może tam coś wysuszyć, na przykład pleśń lub zdezynfekować Bacillus Kocha, trzeba mieć bardzo rozwiniętą wyobraźnię :-))))
Nowoczesne łazienki i łazienki nie mają okien. Ale materiałem są głównie panele z tworzyw sztucznych.Suche i jasne, nieco wcześniej, 20-30 lat temu, na tych, którzy uszczelniali okna, a ściany pozostały oddzielone płytkami i tynkiem, szybko rozwinęła się czarna pleśń. Po przywróceniu okna problem zniknął. Wniosek należy do Ciebie.
pleśń najwyraźniej pojawiła się u tych, których kaptury były zaklejone, „aby zapobiec przedostawaniu się karaluchów”. Jeśli lustro zaparuje, zainstaluj wymuszony wydech i nie będzie już pleśni.
Jak wygodnie ulżyć sobie w toalecie z oknem, gdy ktoś siedzi w kuchni. To cała odpowiedź. Kuchnie mają 5 metrów kwadratowych, a sufit ma tam 2,65.
Toalety nie wykonano obok kuchni, do kuchni przylega wanna, a toaleta znajduje się za nią. W każdym razie tak było w naszym mieszkaniu wybudowanym w 1957 roku („Stalinka”)
Stalinki 1958 w Petersburgu. Toaleta sąsiaduje z kuchnią. Było tam okno, ale podczas niedawnego remontu zostało zniszczone. Zaszyli, wyrównali i teraz jest normalna ściana.
A u mnie w prywatnym domu okno w łazience od strony ulicy jest wybite, jest światło i można sprawdzić
Zastanawiam się, jak światło słoneczne mogłoby zamoczyć kij Koka, skoro szkło odcina komponent ultrafioletowy, który może zamoczyć każdy kij.
No cóż, przynajmniej ktoś jest na temat ;-)
Do światła potrzebne jest okno.
W mojej łazience nie było okna. Czarna pleśń naprawdę to lubiła. Wentylator nie pomógł. Pleśń można było usunąć jedynie poprzez przecięcie okna.
Widziałem opcję z małym oknem na ulicę
I mieliśmy okna prowadzące do łazienki i dalej do toalety - bardzo wygodne, nie trzeba włączać światła w ciągu dnia. Zwiększyliśmy je nawet podczas remontu. A to, że w kuchni są ludzie, to są ludzie dla siebie, pomyślcie, w łazience usłyszą plusk, to niedobrze
Zbudowałem dla siebie dom - zrobiłem małe okienko w łazience z widokiem na ulicę - na wypadek braku prądu.
No cóż, zgodnie z normami przepisów sanitarnych dotyczących nasłonecznienia, pojawiło się to okno.
Okno to powstało z myślą o ratowaniu życia w przypadku pożaru. Gejzer w łazience i gaz w kuchni. Przez takie okno z toalety do łazienki moja mama uratowała życie mojemu bratu (choć było wysokie, przeniosła je rozbijając szybę)
A jak oszczędził?
Po co iść gdziekolwiek? Czy Twój brat byłby zamknięty w szafie lub w łazience z grzejnikiem? Albo w kuchni z gazem? Twoja historia jest szalona lub twój narrator taki sobie.
Jaka jest logika?
Dziwne jest też to, że podgrzewacza wody nie ma w kuchni, jak u większości ludzi, gdzie jest sam gaz. Zabierz rury gazowe do łazienki. Czy kolumna ma zapłon piezoelektryczny? W kuchni i łazience też jest okap na kolumnę osobno i na wilgotne powietrze osobno.. Oczywiście sporo tam zrobiłeś..